Daro, Piotr i Przemek na Łabaku – lipiec 2020 rok

W drugim tygodniu lipca odwiedziłem z naszym czołowym zespołem Ojciec-Syn (Piotr-Przemek) rejon, w który rzadko się zapuszczamy [a szkoda!}. To Labak, położony na granicy czesko-niemieckiej, oczywiście nad Łabą.
Zabraliśmy, a właściwie głównie Przemek (my mniej), sporo odwagi niezbędnej w tej lokalizacji.
Tak, to właśnie z tego miejsca pochodzą mrożące w żyłach opowieści o pierwszej wpince, którą trudno wypatrzyć w górze bez pomocy lornetki.
Aha, i jeszcze jedna ważna rzecz do zabrania – długa lina – tak ok. 100m. Ekspresów nie ma co zbyt wielu zabierać, nie bardzo jest w co wpinać. Po wyjeździe odnieśliśmy wrażenie, że koszt ringa w Czechach musi być bardzo wysoki.
Daliś(my) radę na następujących drogach:
Liga neregistrovanych VIIb,
Americky sen VIIb, VIic,
Panska jizda VIIIa.
Wyceny oczywiście saksońskie, 😄, ale nie ufajcie im zbytnio. Dodatkowe atrakcje podbijające tętno są w gratisie.
Oczywiście na miejscu jest również wiele dróg na własną, specyficzną jak wiecie pewnie, asekurację ale to temat na inną opowieść.
Wspomnę jeszcze tylko, że dojazd to jedynie 3h, więc względnie blisko, właściwie bliżej nawet niż w naszą Hejszowinę.
A więc, pakujcie bułę i pompujcie psychę – Labak czeka!